mamy-dzidziusia blog

Twój nowy blog

834.

2 komentarzy

Niespełna dziewięcioletnie dziecko, nie potrzebuje już matki dzień w dzień i dobranockowego buziaka przed zaśnięciem. Już nie. I cieszę się bardzo, że tak jest ale gdzieś tam w środku mnie boli, że tego czasu nie da się zatrzymać i że mój mały synek z roku na rok coraz bardziej oddala się od moich skrzydeł.
Wyjechał na pięć dni na zieloną szkołę. Zadzwonił tylko, że dojechali i tyle. Potem cisza. Telefon się wyładował? (bo włącza się automatyczna sekretarka) …
- nie wyładował się mamo, tylko mam wyłączony – usłyszałam gdzieś zza światów – wszystko ok. jest fajnie, nic nie słychać bo jest głośno, może jutro pogadamy …
- to pa kochanie, kolorowych snów – i tyle go słyszałam.
Przyjechał cały, zdrowy, radosny i zadowolony, że dał radę bez mamy pięć dni i nawet specjalnie nie tęsknił.

833.

2 komentarzy

Ten dzień już za nami …

Czekaliśmy na tą chwilę, przygotowaliśmy się do niej wszyscy, całą rodziną, duchowo, baliśmy się, że jednak szkoła, a szczególnie podejście dzieci w klasie, przyćmi prawdziwą wartość tej chwili. Było cudownie, ciarki na całym ciele i łzy spływające po policzku, nie mogłam się powtrzymać, że oto mój mały chłopiec, którego przynieśliśmy kilka lat temu do tego miejsca aby przyjął swój pierwszy sakramet, teraz sam przystępuje do kolejnego sakramentu. Chwila bardzo doniosła, przyjęcie skromne aby nie przyćmić wagi tego co w tym dniu najważniejsze.
To był wielki dzień dla nas Synku, wiem, że dla Ciebie też.

za kilka lat … przeżyjemy to jeszcze raz z Tobą córko.

2 komentarzy

Dawno mnie nie było … bardzo dawno …
Wszystko u nas w najlepszym porządku, dzieci rosną, kłopotów przybywa i siwych włosów też …
dzień mija za dniem, tydzień za tygodniem, i jakoś tak w locie przypomniało mi się o tym miesjcu.
Już dawno minął czas hajalajfu i luzu, teraz zaczął się czas obowiązków, konkurów, piosenek, wierszyków, zajęć dodatkowych zarówno dzieciowych jak i naszych, także wolnego czasu, czasu na pisanie, jest bardzo mało, nie ma go wręcz – ponieważ po natłoku zadań w pracy i siedzenie non stop z nosem przy kompie, w domu mam awersje do tego sprzętu.

Teraz wiem, jakim darem od losu jest cierpliwość i wyrozumiałość, uczę się ciągle tego i wciąż uważam, że za mało we mnie obu tych cech. Dzieci rosną, mają swoje zdanie, swoje środowiska, swoje lepsze i gorsze dni, tak jak my … i czasami tej cierpliwości i wyrozumiałości brak, wciąż walczę o to, aby we mnie było jej więcej.

Smyk zapuszcza włosy, nie wiem jak długo wytrzymamy i czy się uda, ale myślę, że chyba tak. Jest już taki samodzielny, powoli otwieram skrzydła i wypuszczam go coraz dalej, odważniej, lęk zaczyna odchodzić, ufam mu, wierzę, że jest ze mną szczery, a szczerość i zaufanie to podstawa w relacjach z dziećmi. Zawsze powtarzam mu, że choćby miała być najgorsza, to zawsze ma mówić mi prawdę … nie zbaczać, nie dawać się podpuszczać, myślę, że budujemy zdrową i dobrą relację matka-syn, tak mi się bynajmniej wydaje. Chciałabym żeby tak było …

831.

3 komentarzy

Minęły cztery lata …

Wczoraj wpadł mi do rąk album Małej, na pierwszej stronie zdjecie USG, malutki punkcik, bijące serduszko, potem zarys człowieka, rączki, nóżki, wszystko tycie, następne zdjecia już w szpitalu, do dziś pamiętam jak Mała darła się w niebogłosy, aż piszczało mi w uszach, potem pierwsze spotkanie z bratem, ciarki mnie przeszły, ten widok też na zawsze wyrył się w mojej pamięci, potem pierwsze kroki, słowa, rok, dwa, trzy i cztery …

… wczorajszy dzień spędzony razem, natomiast wieczór w samotności, dzieci u dziadków, Jot w pracy, pustka … nie wyobrażam sobie życia bez nich, ta cisza mnie dobija.

830.

4 komentarzy

Pękam z dumy po pierwszym, semestralnym zebraniu w szkole. Trzymałam w dłoniach kartkę z oceną opisową, czytałam i czułam jak rosnę, jak pękam z dumy, to wspaniałe. Wiedziałam, że Smyk to zdolna i bystra bestia, zresztą w pewniej mierze czułam to, bo przecież codziennie, wspólnie przeglądamy zeszyty, codziennie doglądam zadań domowych, więc wiedziałam, ale i tak czułam się tak, jakbym to ja zdała jakiś egzamin, że po części to nasza zasługa.

Na koniec pierwszego semestru Smyk przyniósł też inny prezent, „śliwkę” na czole. Dowód szarpaniny z kolegą, zabawa była niby na żarty ale w pewnym momencie wymknęła się spod kontroli, tzn. Smyk wymknął sie spod kontroli szkolnego kolegi i zarył głową w kafle. Całe szczęście skończyło się tylko siniakiem i lekkim zadrapaniem, chociaż nie odbyło się bez interwencji pielęgniarki szkolnej. Kolega nota bene nie przeprosił … sprawę poruszyłam na zebraniu, mam nadzieję, że więcej takie sytuacje nie będą miały miejsca, chociaż to pewnie dopiero początek.

w mojej głowie pojawiła się myśl o trzecim potomku … na razie tylko myśl, marzenie, które być może za kilka lat się spełni … być może będzie to rok dwa tysiące trzynaście, tak sobie właśnie wymyśliłam, że fajnie by było zrobić sobie jeszcze takiego małego różowego bobaska, bo Mała pójdzie już do szkoły … ech – sama nie wierzę w to co piszę i w to co rodzi się na razie w mojej głowie …

Chyba nadszedł czas aby kończyć tą opowieść, czas płynie dalej, nieubłaganie, szybko, mknie do przodu, dzieje się wiele, czasami nie mogę ogarnąć tego wszystkiego, że to już tyle czasu minęło odkąd zaczęłam tutaj opisywać to co dzieje i działo się w naszym życiu. Teraz coraz żadziej, brak czasu, brak weny … więc to chyba ten moment … fajnie, że mogę tu zaglądnąć i poczytać. Uśmiechnąć się ukradkiem, bądź otrzeć łzę wzruszenia, bo to co tu zostało napisane, już nigdy nie wróci … ech ….

Kochani życzymy Wam spokojnych, ciepłych,
zdrowych i pełnych rodzinnej miłości
Świąt Bożego Narodzenia
oraz spełnienia marzeń i szczęścia
w nadchodzącym Nowym Roku!!!



Ps. Trzymajcie się ciepło, być może jeszcze kiedyś tutaj wrócę :)

827.

2 komentarzy

W miniony piątek strzeliła Smykowi SIÓDEMKA!!!

… i jak co roku w ten dzień zadaję sobie pytanie, kiedy ten czas uciekł? gdzie podziała się moja „Mała Foczka”, mój malutki, różowiutki bobasek wtulony w moją pierś …

Znajduję odpowiedź. Mam w domu pierwszoklasistę, siedmiolatka, jeszcze trochę zagubionego ale pewnego siebie i mającego już swoje zdanie.

Bądź zawsze otwarty do ludzi Synku – ale także rozsądny :)

Szczęścia, zdrowia i pomyślności w szkole i w życiu!

 życzą: mama, tata i siostra.

826.

2 komentarzy

Trauma.

A było tak pięknie.
I pękło.
Z drugim dniem przedszkola przyszła trauma, i trwa do dziś.
Mała buczy w przedszkolu niemal cały dzień i nic nie je, nie bawi się.
STRAJK.

A było tak pięknie …
Nie sądziłam, że będzie aż tak, spodziewałam się kryzysu, ale nie takiego …

Po przedszkolu Mała jest pogodna, opowiada jak tam w przedszkolu, coś tam nawet śpiewa, mam ogromną nadzieję, że to minie, bo serce mi krwawi, kiedy zostawiam ją zaryczaną. Zostawiam ją pewnie z uśmiechem na twarzy, bo wiem, że jest w dobrych rękach, z Panią Jolą, którą znam od lat, mimo wszystko żal ściska za serce …

Smyk w szkole jak na razie radzi sobie dobrze – co do niego nie mam żadnych zastrzeżeń.
WSPANIALE, WSPANIALE, WSPANIALE są oceniane jego prace domowe i na lekcjach a ja pękam z dumy.

825.

1 komentarz

Pierwszy września dwa tysiące dziesięć – debiut szkolno-przedszkolny.

Rano Smyk – Starszy Brat, wprowadził swoją młodszą siostrę w brać przedszkolną. Mała. Moja Mała-Mała poszła do przedszkola w podskokach. W szatni obok siedziała dziewczynka i chlipała cichtko, że nie chce do przedszkola, a Mała wzięła „MUfkę” pod pachę, worek z pidżamą i „pa”!
- a buzi?
- ja też chce buzi
– upomniał się Smyk.

Dostaliśmy po buziaku i już Małej nie było, a mnie nie wiadomo dlaczego łzy cisnęły się do oczu. Przecież została z Panią Jolą, którą znamy już piąty rok … ale to nie z tego powodu łzy … uświadomiłam sobie, jak szybko minęły te TRZY lata, że jeszcze niedawno była taka malusieńka a teraz już PRZEDSZKOLAK.

Wróciliśmy ze Smykiem do domu. Smyk też dziś poważny gość, bo dziś Smyk został PIERWSZOKLASISTĄ. Mój mały, maleńki Smyk … kiedy zleciało te SIEDEM lat.

W szkole była akademia i pasowanie na ucznia i znów łzy. Ja chyba już nigdy nie przestanę się wzruszać w takich chwilach.
Moje dziecko w szkolnej ławce, moje dziecko coraz bardziej i bardziej samodzielne, moje dziecko jutro rano założy na plecy plecak i pójdzie do szkoły, na lekcje.

ACH!

Pierwszy dzień Małej w przedszkolu poszedł jak po maśle, oczywiście pierwszy poleciał po nią Smyk. A Mała? Na pytanie jak minął dzień, Pani Jola odpowiedziała:

- Martynka to jak stary przedszkolak, super się spisała, była bardzo grzeczna i wcale nie płakała.

Kamień z serca.

Wróciliśmy do domu z medalem i bajką. Tylko po drodze był płacz, że kapcie i poduszka zostały w przedszkolu.
- jutro Ci będą potrzebne, bo jutro też idziesz do przedszkola – powiedział Smyk.


  • RSS